Menu

Życie geja

Będę pisał tu o sobie i moim parterze, co wcale nie jest takie łatwe

Szczęśliwe życie

thebizon

16  sierpnia, niby dzień jak każdy inny.

 

Wstałem rano jak codzień, wypiłem kawę, ubrałem się, w krótkie spodenki, krótką koszulkę oraz sandały. Dzień był bardzo ciepły, chwile jeszcze powiedziałem  w domu i poszedłem do sąsiada, właściwie byłego sąsiada ponieważ kilka lat temu się wyprowadził, ale często wpada w lato, gdyż ma tu babcie. Spytałem się czy idzie nad jezioro popływać, zgodził się bez zastanowienia. Powolnym krokiem ruszyliśmy nad nasze małe jeziorko "Bukowiec" słuchajac muzyki  z telefonu.

 

Doszliśmy nad jezioro, na pomosty, pamiętam ten dzień dobrze, sporo się działo wtedy. Tego właśnie dnia nauczyłem się salta do tyłu.

 
 

Siedzieliśmy aż do 8 nad jeziorem, zaczęło się robić chłodno, wiec  udaliśmy się Powolnym krokiem do domu. Tego tez dnia, był konkurs wędkarski, spytałem się Marcina, czy jak pójdziemy do domu zjemy i się stosownie ubierzemy to czy będzie chciał przyjść, nie zgodził się. Wiec postanowiłem, że sam pójdę popatrzeć jak ludzie łowią ryby. Słyszałem, że koło pomostów z domu weselnego leciała muzyka. To była sobota i był ślub. Ruszyłem wiec na pomosty, posiedzieć, było pusto, nikt nie pływał, nikogo nie było na pomostach, a z góry leciała muzyka disco polo, a na przeciwko mnie w kawiarni na wodzie, świeciło się światło i było sporo ludzi. Siedziałem jeszcze z trzydzieści minut wpatrując się w wodę i słuchając odgłosy z wesela. Nagle z kawiarenki na wodzie wyszła postać, był to mężczyzna o misiowatej postórze, był bardzo ładnie ubrany, odrazu było widać, że dba o siebie, miał jeansy, biały sweterek i niebieska koszule oraz był ładnie uczesany, mężczyzna ten szedł po plaży w moja stronę, Powolnym krokiem ze smutna minom. Wszedł na pomost czułem na sobie jego spojrzenie, za chwilę mężczyzna zapytał, dlaczego siedzę sam. Odrazu mu odpowiedziałem bez zastanowienia.
- Wie Pan, czasami trzeba posiedzieć w samotności.
Odpowiedział, że zna to uczucie, ale odrazu się spytałem, dlaczego chodzi sam. Odpowiedział mi dokładnie to samo, co ja mu. Mężczyzna stanął za mną może z jeden metr, opierając się o barierę pomostu i wpatrując się w jezioro. Zauważyłem, że zaczął schodzić z pomostów.
- Usiądzie Pan, dla Pana tez się znajdzie miejsce. Mężczyzna się lekko uśmiechnął i usiadł. Zaczęliśmy rozmowę.

 

Mężczyzna zaczął się mnie wypatrywać o różne rzeczy; czym się zajmuje, co mnie interesuje, słuchałem go bardzo uważne, ale jednocześnie z taką samą uwaga, przyglądałem mu się kontem oka.
Ten przystojny mężczyzna, miał bardzo misiowatą twarz, bardzo przyjemna dla oka, lecz moja największą uwagę chyba zwróciła jego broda. Bardzo zadbana, długie gęste pejsy do samej brody, bardzo mi się to podobało.
Jak masz na imię - zapytał mężczyzna.
- Paweł jestem, odpowiedziałem szybko, licząc na to, że on też się przedstawi i tak też zrobił.
-Miło mi Cię poznać Pawle, Marek jestem.
Wtedy podaliśmy sobie dłoń. Poczułem jego delikatne dłonie, ciepłe dłonie. Marek spytał czym się zajmuje, co jest moja pasja, co robię na codzień. Zacząłem dokładnie odpowiadać na te pytania, zadając takie same
- moja pasja, Marku, jest muzyka, bez której nie potrafię żyć, nigdzie nie pracuje, szkole skończyłem.
Zacząłem mu zadawać te same pytanie. Odpowiedział, że jego pasją są konie, stad też się znalazł w Świdwinie, a dokładnie na bukowcu, gdyż jego znajomi mają tu stadnine koni i poprosili go by trochę pouczyć te konie.

 

- Masz dziewczynę? zapytał ładnie ogólny mężczyzna.

 

Bałem się tego pytania, nie wiedziałem, czy mam powiedzieć prawdę życzy okłamać. Nie lubię tego robić
, wiec pomyślałem, że powiem prawdę, lecz bałem się, że odejdzie, tak miło mi się z nim rozmawiało.

 

-Nie mam dziewczyny, odpowiedziałem szybko.

 

- z wyboru czy z przymusu? Spytał Marek.
Nie wiedziałem co mam wtedy odpowiedzieć, ale zebrałem się na siłę i odpowiedziałem

 

- z wyboru, bo... Bo wie Pan....... Ja jestem inny, wole chłopaków. Czekałem wtedy aż on wstanie i odejdzie. Lecz on został i powiedział;
- no widzisz, ja jestem taki sam też lubię chłopaków. Nagle złapał mnie za rękę, znów poczułem te delikatną i ciepła dłoń, zrobiło mi się błogo, jak za pierwszym razem. Gwałtowne moje oczy zrobiły się jak bym się nacpał amfetaminy -  duże i szerokie, lecz czułem cały czas te ciepło jego dłoni; wyluzowałem się. Po chwili zaproponowałem mu spacer, zwykły spacer bez podtekstów, ponieważ bardzo lubię spacery, a do tego miałem nadzieję, że będzie to spacer za rękę.

 

Nawet nie zauważyłem a na niebie zaczęły pojawiać się pierwsze gwiazdy. Marek się zgodził na spacer. Ruszyliśmy w stronę "wilczkowa" sąsiadującego jeziora, lecz za chwile usłyszałem krzyk. Był to krzyk kobiety

 

-Marek!!!  Chodź musimy się z nimi poczekać, krzyczała kobieta.

 

-Zaczekasz na mnie chwileczkę? Zapytał przystojny mężczyzna. Bez wahania odpowiedziałem, że oczywiście, że zaczekam. Marek poszedł w stronę kobiety, pewnym szybkim tempem.  Czekam 5 minut nie ma go, czekam 10 minut nie ma go, zacząłem juz myśleć, że poprostu mnie oklamał i juz nie wróci,  zrobiło mi się wtedy bardzo smutno, ponieważ go polubiłem chociaż znaliśmy się krótko. W pewnym momencie usłyszałem kroki, jak by ktoś z chodził po schodach, ale nie wyglądałem kto to może być. Chwileczkę później poczułem na swej twarzy znane ciepło i delikatność dłoni na swych oczach, odwróciłem się i się ucieszyłem, że jednak dotrzymał słowa i wrócił. Było już ciemno. Zbliżył swoją twarz do mojej, wtedy poczułem piękny zapach który zrobił ogromny zamęt memu zmysłowi węchu. Był bardzo odczuwalny zapach a jednocześnie bardzo delikatny i niesamowicie przyjemny. Wtedy objął ma twarz swymi delikatnym i ciepłymi dłońmi ma twarz i  mnie pocałował, poczułem na swych ustach jego delikatne, miękkie, słodkie usta. Całował bardzo delikatnie, a jednocześnie czule, jak by bardzo dawno tego nie robił, jak by bał się, że mnie  skrzywdzi. Złapał mnie za rękę i ruszyliśmy powolnym krokiem w stronę lasu. Wtedy było już ciemno, była pełna, a niebo blyszczalo od gwiazd, zupełnie tak jak jego oczy gdy skończyliśmy ten długi i namiętny pocałunek. Spytałem się tego uroczego faceta dokąd zmierzamy, odpowiedział, że zobaczymy. Włączyłem latarkę w telefonie, dzięki niej doszliśmy cało do schodów, zaraz za stajnia koni. Weszliśmy na górę i powiedział, żebyśmy poszli do pomieszczenia gdzie było siano.

 

Znów nasze delikatne usta się połączyły, zupełnie tak, jak by to była ich 2 połówka.
Całowaliśmy się bardzo długo i bardzooo namiętnie. Poczułem jak jego ręką sunie się niczym wąż po mych spodniach dążąc do mojego przyrodzenia, oczywiście zrobiłem to samo. Ściągnąłem mu powoli spodnie całując się, miałem wtedy problem z rozpięciem guzika. Poprosiłem go o pomoc, zrobił to bardzo szybko i bardzo sprawnie. Kleknelem przed nim, gdy on opierał się o bal słomy. Wziąłem w rękę jego penisa i się trochę wystraszylem, był wielki, bardzo mocno naprezony, widziałem, że ppdnieciłem go. Delikatnie dotknelem swymi ustami jego penisa, czułem na nich delikatna wilgoć, lecz wtedy nabrałem jeszcze większego apetytu na ten smaczny kąsek. Otworzyłem usta, wsadzajac sobie w nie jego przyrodzenie. Było pyszne, cieplutkie i wilgotne, zacząłem go wkładać go sobie coraz głębiej, aż wkoncu przesadziłem i się zadlawiłem, jego penis był bardzo gruby i długo, ale napawalo mnie to jeszcze większą ochota. Dokładnie wylizywałem każda krople soku z jego skarbu. Słyszałem jak spał, czułem, że jest mu dobrze, czułem jak glaska mnie po głowie, swoimi delikatnymi dłońmi. Po chwili złapał mnie za ręce i pomógł wstać. Powiedział
- Teraz moja kolej, oprzyj się wygodnie o te belkę tak jak ja. Klekna przedemna i zrobił dokładnie to samo, robił to z takim uczuciem, jak by dotykał małe dziecko i bał się, że je skrzywdzi. Wtedy się go spytałem czy może ma ochotę na "69" wtedy ten delikatny mężczyzna, spytał się mnie co to jest to "69" odpowiedziałem szybko, że to pozycja. Powiedziałem, żeby się położył na sianie wzdłuż mnie swoją piękna twarz do mojego penisa. Tak też uczynił. Zaczęliśmy sobie oboje robić dobrze, trwało to z 30 minut, aż zapragnelismy finału. Masturbujac się, doszliśmy w tym samym momencie, wylewajac wszystkie soki z naszych penisow na siano. Ubralismy się. Spytałem się co robimy dalej, czy ma ochotę na dalszą rozmowę. Wtedy mi odpowiedział, że musi iść do pokoju po coś.  Powiedziałem, że dobrze i będę czekał na pomostach. Zrobiło mi się smutno, gdyż sądziłem, że się zabawil i sobie poszedl i pewnie go więcej nie zobaczę. Rozeszlismy się w swoje strony. Mimo, że po głowie miałem takie myśli, to jednak poszedłem na pomosty i czekałem na niego. Widziałem na schodach posture, już ja znałem. Wtedy moja twarz nabrała niesamowicie wielkiego uśmiechu. Przyszedł z jednym badaniem i kiścią winogrona. Spytał się co chce, odpowiedziałem, że nic nie chce, lecz on nie dał za wybrana, wiec wybrałem winogrona, gdyż za bananem nie przepadam. Zjedliśmy i kobtylulowalismy rozmowę. Była to rozmowa o naszej orientacji. Powiedziałem mu ze uprawialem sex z wujkiem. I wtedy nasze usta znów się połączyły. Moje myślenie się wylaczylo, czułem tylko jak mi jest dobrze, czułem tez, ze drga, było już o tej godzinie chłodno. Całowaliśmy się z piętnaście minut, lecz zauważyliśmy, że ktoś idzie na pomosty. Wiec udawalismy znajomych,  wtedy się zapytałem, czy ma ochotę się wymienić numerami telefonów. Zgodził się. Bardzo się wtedy ucieszyłem, że to nie będzie jeden raz z tak wspaniałym mężczyzna. Gdy ludzie z pomostów poszli dalej, pić alkohol, tańczyć, śpiewać i dobrze się bawić na weselu, postanowiłem, że pójdziemy za kawiarenke. Odpowiedziałem mu o swoich problemach, z rodzeństwem, że się nie dogadujemy, o alkoholizmie rodziców, o moich znajomych, o moim problemie z narkotykami. Dokanczalismy to co przerwaliśmy- Całowaliśmy się, nasze języki zabawialy się wzajemnie językiem partnera. Czułem, że jest mu coraz zimniej. Coraz bardziej się trzasl. Zaproponowałem mu, ze dam mu bluzę, gdyż mi było Ciepło, nie chciał. Wiec postanowiliśmy, że pójdziemy do domów. Pożegnaliśmy się ostatnim długim pocałunkiem i uściskiem dłoni, oraz sobie podziekowalismy. Wróciłem do domu pełen emocji, budujących hormonów. Ciągle było mi mało. Nie spałem do rana. Ale wkoncu usnelem. Gdy wstałem około  południa, napisałem do niego SMS. " cześć jak mija dzień"  bardzo szybko mi odpisał " dobrze, dziękuję to dzięki tobie. Zrobiło mi się tak dobrze na duszy. Przez kilka kolejnych dni spotykaliśmy się regularnie. Sytuacja ciągle się powtarzała, aż pewnego dnia, gdy prowadził trening, napisałem mu, ze jestem przy schodach. Znowu odpisał błyskawicznie " daj mi 5 minut"  za chwile się pojawił. Zawsze gdy widziałem go to cieszyła mi się twarz, jak dziecko które dostało nowa zabawkę. Poszliśmy za murek zaczęliśmy się całować. Zrobiłem wtedy wielki krok. Spytałem się czy ka kondoma, odpowiedział, że ma. Odwróciłem się twarzą do murku, i czułem na swojej pupie jego penisa, bałem, się ze będzie bolało, lecz się pomyliłem, wszedł we mnie bardzo bardzo delikatnie. Czułem, że ma doświadczenie. Było mi wtedy tak dobrze, że miałem sobie zakryć usta dłońmi, by nie jęczeć, ponieważ było mi tak dobrze. I nie chciałem tego kończyc, lecz on miał tylko chwilę. Wiec doszedł do finału i wyszedł ze mnie, w prezerwatywie było pełno jego nasienia. Spytałem się, czy wieczorem się spotkamy, odpowiedział, że z chęcią. Tak też zrobiliśmy. Po zmierzchu się spotkaliśmy, znów na sianie. Wtedy powiedział, że nie do końca mu pasuje to miejsce. Zaproponował byśmy poszli do jego pokoju, bałem się, lecz po wielu jego prośbach się zgodziłem. Pierwsze co to weszliśmy pod prysznic. Było cudownie. Pamiętam to jak dziś. Wtedy wszedł, we mnie bez zabezpieczenia, lecz tylko na moment, było mi tak dobrze, nie stawiałem oporu. Wyszliśmy spod prysznica i wskoczylismy do łóżka, przytulajac się, by się rozgrzać, znów zaczęliśmy się całować. Nagle poprosił mnie bym mu ubrał kondoma, zgodziłem się lecz było to trudne i nie potrafiłem :( zrobiło mi się strasznie głupio. Ale Marek powiedział, żebym się nie przejmował. Zaczęliśmy się kochać, długo i namiętnie, czułem się jak w niebie.  Był tak niesamowicie dobry w tym, że ciągle było mi mało. Finał. Zaczęliśmy rozmawiać. Mówił, że za 2 dni wyjeżdża do Włoch do domu. Zasmucilem się bo wiedziałem, że zostały tylko juz 2 spotkania. Przez dwie noce powtarzaliśmy to. W dzień wyjazdu, a właściwie w nocy, gdy wiedziałem, że to nasze ostatnie spotkanie, byłem bardzo smutny. On to zauważył, ponieważ się pytał, dlaczego jestem smutny. Powiedziałem dlatego, że wyjeżdża, a ja go bardzo polubiłem . Powiedział, że jak kiedyś będę chciał to mogę do niego przylecieć. Uśmiech wtedy mi powrócił, bo już wtedy wiedziałem, że nie rzuca słów na wiatr. Po udanej nocy ubrałem się i wyszedłem, przed drzwiami jeszcze mnie pocałował i powiedział coś takiego, że serce zabiło mi niesamowicie "pa misiu" .  Gdy od niego szedłem do domu, łzy mi leciały, wiedziałem, że się w nim zauriczulem. Tego dnia pisałem do niego tysiące SMS, na żadnego nie odpisał. Pomyślałem sobie, że poprostu się mną zabawil, płakałem, cały dzień, lecz ciągle pisałem SMS. Gdy leżałem w swoim pokoju zapłakany przyszedł SMS " wybacz nie mogę odpisywać bo prowadzę, stanąłem na stacji benzynowej po kawę"  ucieszyłem się niesamowicie. Później napisał, że dojechał do domu. Ucieszyłem się, że nie zapomniał o mnie. Pisaliśmy regularnie ze sobą, aż wkoncu zaproponował mi, abym do niego przyjechał, nie widziałem wtedy czy mam się cieszyć czy płakać. Chciałem bardzo do niego pojechać. Lecz nie miałem pieniędzy na bilet, wiec zaproponował, że mi kupi, było mi niesamowicie głupio, bo miałem wtedy jakieś 300 zł odłożone. A nie chciałem by pomyślał o mnie, że lecę na kasę... Ale się zgodziłem. Bylem w Rzymie! Szok! W tym Rzymie prawdziwym, gdzie w szkolnych podręcznikach o historii było dużo na temat tego kraju. Szedłem na lotnisku. Widziałem, że na mnie czeka i się śmieje. Przytulilem go niesamowicie mocno i łza mi poleciała. Wsiadliśmy do auta i pojechaliśmy do domu. Poczestowal mnie pizza, byłem bardzo głodny. Zjedliśmy usiadłem mu na kolanach i podziękowaniem długim namietnym pocałunkiem. Po jakimś tygodniu pobytu w Rzymie powiedziałem mu ze go kocham, że się zakochałem. Chyba nie nie uwierzył. Lecz pewnego dnia, gdy uorawialismy stosunek, powiedział do mnie " kocham cie"  usłyszałem to naprawdę, podczas tego stosunku miałem w głowie tylko te 2 słowa zasnelismy wtuleni  w siebie. Zapytałem się tylko go, czy mogę się odwrócić się do niego tyłem, bałem się ze może wydać mu się to nie stosuje, ale powiedział, że pewnie! . Było wspaniale. Pokazał mi Rzym, byliśmy na pięknej plaży dla gej. Heh pamiętam, gdy Marek się wygodnie położył ja na plaży robiłem mu masaż, a biedak po intensywnej nocy usnął, lecz dalej robiłem ku masaż, chrapal na plaży bardzo głośno hehe, bardzo przyjemne. W nocy poszliśmy znów na Rzym, na pyszne lody! Narobilem mnóstwo zdjęc!  Nadszedł czas wyjazdu. Stanąłem na lotnisku, nie chciałem wracać było jeszcze trochę czasu, więc zaprosiłem go do toalety na szybkiego loda, oczywiście podobało mu się to tak bardzo jak mi :) przyszedł czas odlotu, niestety nie mógł zaczekać jeszcze chwile, musiał jechać do pracy. Przytulił mnie mocno i bardzo ciepło. Popłakałem się. Od tamtego czasu staliśmy się para, taka prawdziwa, choć minęło już ponad pół roku,  jesteśmy w sobie coraz bardziej zakochani do dziś.

 
 

Dzięki temu człowiekowi jestem najszczesliwszym chłopakiem na świecie !!!  Kocham go niesamowicie mocno. Nie zdawałem sobie w życiu sprawy, że miłość może być tak silna. Z dnia na dzień kocham go coraz mocniej. Jestem mu coraz bardziej wdzięczny i będę do końca życia. Marek ten Marek którego poznałem smutnego na pomostach, zrobił dla mnie więcej niż własną rodzina. Będę go zawsze kochal. Dzięki niemu mój świat jest lepszy. Dzięki niemu, zacząłem dbać o siebie, przestałem brać używki, zmieniłem się na lepsze. To jest prawdziwy anioł, życzę wam, czytającym, byście spotkali taka miłość na swojej drodze, bo to jest najpiękniejsze co może być. Marek to prawdziwy kochany i mój anioł. Kocham Cię Marku, Ty mój kochany aniele najdroższy!

© Życie geja
Blox.pl najciekawsze blogi w sieci